« wstecz

Blog wędkarski » Lin, tkwi w roślinach

Lin - słodkowodny gatunek ryby karpiowatej. Występuje w praktycznie każdym rodzaju wód stojących i płynących, jednak najchętniej żyje w ciepłych i płytkich wodach. Najczęściej spotkać można się z linem, w jeziorach, starorzeczach, stawach czy gliniankach, o zróżnicowanym, mocno zarośniętym dnie. Bardzo odporny na niską zawartość tlenu. Jest gatunkiem ciepłolubnym, aktywniejszym nocą. Zimę spędza zagrzebany w mule. Zwykle dominującą barwą ciała są odcienie zieleni, spotkać można osobniki również w kolorach brązów, na barwę ciała ma wpływ kolor dna, na jakim żyje lin, oraz czystość wody. Kształt ciała raczej obły, nieco wydłużony, płetwy zaokrąglone dość duże. Pysk lina przystosowany jest do żeru dennego, natomiast nie jest umiejscowiony jak np. u brzan. Otwór gębowy, podobny do karpiowego, mięsisty i duży, po jego bokach znajdują się niewielkie wąsiki. Ryba ta jest ceniona przez wędkarzy, z racji na swoją tajemniczość, oraz waleczność. Większe osobniki powyżej masy ciała półtora kilograma, potrafią już bardzo ładnie walczyć o swoje.



Kiedy polować na lina?

Lin uaktywnia się, już w zasadzie wczesną wiosną. W odpowiednich warunkach pogodowych, kiedy temperatury wzrastają grubo powyżej 15’ C, a słońce przez kilka dni równomiernie ogrzewa wodę, lina można zacząć poszukiwać już na przełomie marca i kwietnia. Głównym jednak punktem odniesienia, jest zakwit roślinności wodnej, w czasie, kiedy zauważymy szybki wzrost roślinności, możemy być pewni że lin, obudził się już ze snu zimowego. Najlepiej wtedy zasadzić się, na dość płytkiej wodzie około metra, gdzie wzrost temperatury wody jest szybszy, a i roślinność bujniej się rozrasta. Oczywiście wszystkie ciepłe miesiące, to doskonały okres polowań na liny, w ciepłe słoneczne dni, lin bardzo chętnie żeruje nawet w godzinach południowych, jednak najchętniej pobiera pokarm i penetruje wody po zmroku w nocy, oraz o wschodzie słońca.


 


Z czym i na co, po lina?


W zależności od wytypowanego łowiska, wędziska będą różne. Ja, na płytkie starorzecza, o gęstej roślinności wynurzonej, skumulowanej pod brzegami, używam wędki spławikowej o długości pięciu metrów. Taka długość, na moim łowisku pozwala mi, na swobodne operowanie zestawem poza roślinami. Wędka powinna być nieco mocniejsza od tradycyjnej, z racji siły ryby, oraz utrudnionych warunków łowienia (rośliny). Do połowu lina używam, nieco większych spławików z kolców jeżozwierza, w gramaturach wyporności od 3 do 5g. Spławiki te są niezwykle czułe, i natychmiast reagują na jakikolwiek ruch w pobliżu przynęty. Żyłka raczej mocniejsza w granicach zbliżonych nawet do 0,20, ja stosuję żyłki o średnicy 0,16-0,18. W zupełności radzą sobie z linami i nie tylko. O kołowrotkach nie ma sensu pisać, ponieważ każdy wytypowany przez kupującego, będzie odpowiedni, tutaj nie ma żadnych reguł. Moja zanęta na liny, jest bogata w grube frakcje, jest to mieszanka zanęty spożywczej, moczonego czerstwego chleba, oraz mielonego pelletu. Dodatkiem do gotowej mieszanki, często jest budyń w proszku, o słodkim aromacie np. wanilii, oraz w niewielkiej ilości dodana kukurydza konserwowa. Z powodzeniem do gotowych mieszanek, można dodawać pokrojone dendrobeny lub rosówki. Co zakładać na haczyk? Od wielu lat najlepszymi przynętami na liny są rosówki, oraz kukurydza, jednak postęp, jaki się dokonał w wędkarstwie pozwala równie skutecznie poławiać liny na kuleczki proteinowe, czy pellet haczykowy. Osobiście trzymam się starych zasad i na haczyk zakładam, kukurydzę, rosówki lub białe robaki. Częstym strzałem w dziesiątkę jest, tworzenie mieszanek tych przynęt, tzw. kanapek. Wtedy można założyć mniejszy egzemplarz rosówki, i zablokować ją na haczyku dodając ziarenko kukurydzy. Zawsze staram się tak donęcać łowisko, aby tylko zwabić ryby, a nie je nakarmić. Mocno i szybko najedzony lin, odpłynie z łowiska by odpocząć i trawić pokarm w roślinności. Dwie, trzy kule zanęty, w momencie dotarcia na łowisko. Kiedy znam ukształtowanie dna i głębokość, kule rzucam od razu w wytypowane miejsce zanim zacznę szykować sprzęt. W czasie, jaki poświęcam na ustawienie stanowiska, zanęta już pracuje i wabi pierwsze sztuki rybek. Kiedy wszystko jest gotowe, a na haczyku meldują się pierwsze rybki, zwykle karasie i krasnopióry, donęcam łowisko jedną lub dwoma mniejszymi kuleczkami. Zazwyczaj w wytypowanym miejscu, blisko roślin, donęcam ziarnami kukurydzy, tam zarzucam zestaw na lina. Drugą wędkę lokuję nieco dalej od typowanej miejscówki, i odciągam zanętą drobniejsze rybki, pozostawiając grube kąski z przeznaczeniem dla lina. Oczywiście takie jest założenie, natomiast często zdarza się, że lin akurat upatrzy sobie właśnie ten słabszy, oddalony od roślin zestaw. No cóż, tak to już jest z naszymi planami nad wodą. Kiedy zamierzam łowić liny, na swoim starorzeczu melduje się, tuż przed wschodem słońca, jest to najlepsza pora na zapolowanie, na nocnego jeszcze lina, ale i te, które o wschodzie słońca, i w narastającej temperaturze, właśnie wypływają na żer. Oczywiście opisuję, zasiadki linowe ze spławikiem, ponieważ na moim łowisku nie mam możliwości zarzucenia zestawu typu feeder, natomiast ta metoda jest równie skuteczna i dobra przy połowie linów, w sprzyjających warunkach. Uwagę swoją skupcie przede wszystkim, na doborze dobrych i mocnych żyłek, oraz czułych i smukłych spławików. Pamiętajcie, że lin to silna ryba, i jeśli coś jest nie tak z zestawem, walczący spory lin szybko ujawni wam co to było. Z doświadczenia dodam, że warto zaopatrzyć się w podbierak na długiej sztycy, ja zakupiłem po kilku wpadkach, taki na czterometrowym teleskopie. Niestety wiele razy, roślinność przybrzeżna pozbawiła mnie pięknych ryb, a że Polak mądry po szkodzie, toteż i długi podbierak się znalazł. Warto dodać, bo w sumie to jest bardzo istotne, że zestawy najlepiej kłaść na tzw. przystawkę na dnie. Luźno leżąca przynęta, szybciej zainteresuje rybę, a podniesiony nieco na wodzie czuły spławik, bardzo szybko pokaże to zainteresowanie. Podczas łowienia linów, musicie być uzbrojeni w nadludzką cierpliwość, lin potrafi bawić się przynętą i smakować ją nawet kilka minut. Czasem pobiera ją gwałtownie i bez namysłu, jednak częściej spławik tańczy i podskakuje przez dłuższy czas, zwłaszcza, gdy użyjemy sporej rosówki jako przynęty. Najczęściej spławik pokaże nam pobranie przynęty przez lina, wyskakując i kładąc się na wodzie, lub odpływając w bok, to najlepsze momenty by zaciąć.




Jeżeli wiecie, że na waszym łowisku są liny, to samo dostosowanie sprzętu do ich łowienia nie jest niczym trudnym. Wszystkie dobre linowe przynęty, dostaniecie w każdym sklepie wędkarskim. A zrobienie dobrej mieszanki zanętowej, to już tylko kwestia składników, których także w sklepach jest całe mnóstwo. Najważniejsze to upór, wytypowanie dobrego miejsca, oraz cierpliwość. Liny to bardzo ostrożne rybki, i może się zdarzyć, że przyjdzie wam czekać na nie kilka wypadów, jednak zanęcone i zwabione w miejsce liny, zrekompensują wam godziny wyczekiwania, swoją walecznością oraz majestatem. Pamiętajcie, że duże osobniki tego gatunku są rzadkością na naszych wodach, starajcie się wypuszczać rybki do wody. One są tak piękne, i urokliwe, że warto by swoim czarem i powabem, jak najdłużej raczyły nasze zbiorniki.

PS: Zadbajcie o to, by wędka, którą zamierzacie łowić liny była solidna i dość mocna. Z obserwacji i własnych doświadczeń wiem, że częstym bywalcem miejscówek wytypowanych, jako linowe, są również amury. Szkoda by było, więc uszkodzić wędkę, lub zerwać rybę, tym samym płosząc te na których nam zależy.


Autor: Grzegorz Major

Polecane produkty:



Copyrights © 2014 - 2017 wedkarz.pro | projekt i wykonanie: gqim.com