« wstecz

Blog wędkarski » czeburaszka realia i mity

Czeburaszka, to systemik dociążający przynęty, który przywędrował do Polski zza wschodniej granicy. Słowo czeburaszka, oznacza tyle, co kiwaczek. System miał stać się konkurencja, ale i alternatywą dla klasycznych główek jigowych, czy tak się dzieje? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w dalszej części tekstu.

 


Czym jest czeburaszka?

Czeburaszka to ołowiana kuleczka, dokładnie tak samo wyglądająca, jak kuleczka na główce jigowej. Podstawową różnica między tymi dwoma obciążeniami, jest budowa. Czeburaszka to ołowiana kulka, ze specjalnym otworem w środku, przez który wsuwany jest wyprofilowany drut, tworzący na obrzeżach kulki oczka, do mocowania żyłki czy agrafki, a drugiej strony haczyka czy kotwiczki. Od razu wyobrazić sobie można, dzięki wyjmowanemu drucikowi, szybka i łatwa zmianę samej kulki na cięższą lub lżejszą, ale również szybką wymianę przynęty czy haczyka na większy lub mniejszy. Takie rozwiązanie zdecydowanie ułatwia dostosowanie obciążenia przynęty nad samą woda, do warunków. Głębokość łowiska czy aura wokoło niego, nie jest tym samym przeszkoda i koniecznością, uciążliwego zmieniania, co chwile całego zestawu. Z tego, co się dowiadywałem i czytałem w sieci, powstało już wiele wariacji czeburaszek, w których to drut jest zalewany na stałe a systemem mocowania haczyka, jest wystająca jego część wygięta w agrafkę. Wiele opinii, pokazuje jednak, że tylko ten oryginalny system mocowania z wyjmowanym drucikiem, jest idealny i skuteczny, a przede wszystkim ma wpływ na prace przynęty.


Słów kilka o zasadzie działania.

Czeburaszka dzięki swej konstrukcji, pozwala na szybką zmianę haka np. na offsetowy, zwykły, kotwiczkę itd. Kolejny plus takiego montażu, to możliwość zakładania zdecydowanie małych przynęt do dużego obciążenia, lub na odwrót. Ciężko dostać w sklepach duże główki jigowe na małych haczykach, tym samym dostosowanie potrzeb do łowiska często jest wręcz niemożliwe, przy zastosowaniu czeburaszki ten problem znika całkowicie. W miejscach gdzie potrzeba poprowadzić dużą przynętę nad denną roślinnością, wystarczy na małej czeburaszce zamontować odpowiednio duży haczyk z przynętą, poprowadzona w ten sposób dobrze zbrojona guma, będzie opadać powoli i łatwo przeciągniemy ją nad roślinami. To samo rozwiązanie dotyczy zbrojenia małych gumek w ciężkie główki, wtedy, kiedy np. okonie pobierają pokarm nieśmiało a dodatkowo skryte SA przy samym dnie w głębszym dołku. Tam zadziała tylko mały wabik z odpowiednim obciążeniem, i znów jak poprzednio wszystko, zweryfikujemy odpowiednią czeburaszką.


 

W czym tkwi siła?

Czeburaszka według wszelkich opinii, pozwala na spowolnienie opadu przynęty, co w wielu przypadkach stanowi o sukcesie, i liczności brań. Wielkim atutem czeburaszek jest sposób, w jaki montuje się do nich haczyk. Po zamontowaniu dostajemy łamaną, ruchomą konstrukcję. Tak zamontowana przynęta zachowuje się w wodzie zdecydowanie bardziej naturalnie, niż montowana na zwykłej główce jigowej. Przegubowe mocowanie, pozwala na pełną kontrolę zachowania przynęty, podczas podbijania czy to w toni czy nad dnem. Przynęta ciągnięta niejako przez ciężarek, porusza się swobodnie i w zależności od budowy samej przynęty wykonuje ruchy takie, jakie miała wykonywać w założeniach konstrukcyjnych, chodzi o to, że ni SA one tłumione czy zniekształcane przez np. hak przebity przez korpus połączony na sztywno z ciężarkiem. Przynęta tak zamocowana, porusza nie tylko ogonkiem w przypadku gum, ale również kolebie się ładnie na boki, czy też odskakuje. Pierwsze wpisy, jakie znalazłem na temat czeburaszek dotyczyły ich nieskuteczności, i braku poprawy w braniach, mimo, że podobno miały być one tak rewelacyjne. Zagłębiając się w temat, odnajdywałem kolejne słowa krytyki, że: „szkoda zachodu, bo to haczyki osobno, główki osobno, a d tego nie działa”, „brak poprawy w braniach, jedynie zaczepów nie łapie”, „w ogóle to nie działa, nie mam brań”. W końcu wczoraj dotarłem do kilku filmów z rosyjskich stron internetowych, a przede wszystkim wspaniałego filmu, który pokazuje pełna zasadność działania czeburaszki, a do tego obala wszelkie Polskie mity i zasady stosowania. Jeden z Rosyjskich wędkarzy, na filmie opisuje a przede wszystkim pokazuje, co dzieje się z kolejnymi przynętami montowanymi na czeburaszkę. Nie będę opisywał wszystkich gum, jakie kolega przedstawił, ale skupię się na ogólnej zasadzie wyciągnięcia z gumy wszystkich walorów. Główną zasadą, na której opierał się kolega wędkarz ze wschodu, dotyczyła rodzaju montowanych przynęt, wszystko opierało się o wyporność przynęt. Do czeburaszek należy stosować przynęty neutralne lub pływające, nawet z dużą wypornością. Tylko takie przynęty z czeburaszką współpracują wyśmienicie i można z nich „wycisnąć” wszystko do maksimum. Wyporna przynęta jak kogut czy guma, zachowywała się zdecydowanie naturalniej niż ta tonąca. Zwykła guma szybko tonęła na dno i kładła się za czeburaszką na nim, w totalnym bezruchu. Przynęty wyporne zaś, ochoczo tańczyły za podbijana główka, a po opadzie na dno, długo jeszcze poruszały się opadając, lub wręcz stały pionowo nad główka i poruszane prądem wody, nadal pracowały. Dodatkowo te wyporne wabiki, wspaniale poruszały się podczas podbijania, czy t intensywnego czy tzw. na dwa podbicia. Właśnie przy tego typu wabikach widać było doskonale, co znaczy spowolniony opad. Taka przynęta luźno poruszająca się za czeburaszką, faktycznie wyglądała bardzo naturalnie, a ruchy jej były wzmożone i lekkie, powiedziałbym majestatyczne.


Szczegóły i diabeł, znowu 


Tak właśnie, tym razem również jak widać diabeł tkwi w szczegółach. Źle dobrane przynęty sztuczne często powodują brak brań, przy zastosowaniu czeburaszki. O ile ryba żeruje intensywnie, zapewne ma to mniejsze znaczenie, gdyż zwykle wtedy pobiera wszystko, co dostanie pod nos. Sprawa komplikuje się, kiedy trzeba zacząć dłubać i wypracowywać np. okonie czy sandacze, wtedy zastosowanie odpowiedniej gumy, która unosić się będzie w toni, może przyczynić się do naszego wędkarskiego sukcesu. Prawdopodobnie koledzy negujący początkowo czeburaszki, zmienią o nich zdanie, kiedy zagłębią się w szczegóły ich przeznaczenia i działania, bo jak widać sam ciężarek nie łowi, ale już z odpowiednią przynętą jest przepustką do sukcesu.


Być może zbyt optymistyczne podejście do czeburaszki pierwszy raz, spowodowało brak zainteresowania jej prawidłowym zastosowaniem i zbyt pochopnym odrzuceniem, nie wiem, w każdym razie sam zamierzam poszukać w sklepach gum neutralnych i pływających i protestować solidnie wszelkie zastosowania czeburaszki. Porównam testując stosowanie zwykłych dostępnych wszędzie gumek, z tymi właśnie, dla których powstała czeburaszka, wtedy podzielę się z wami swoimi obserwacjami, a przede wszystkim zweryfikuje tezy kolegi Rosjanina prowadzącego program wędkarski na temat czeburaszek. Jeśli stosujecie czeburaszki i lubicie nimi łowić, zapraszamy do działu w sklepie, HAND MADE – StarTbait.


Autor: Grzegorz Major

Polecane produkty:



Copyrights © 2014 - 2017 wedkarz.pro | projekt i wykonanie: gqim.com